Uwaga! Wylewa się ŁASKA!

Uwaga! Wylewa się ŁASKA!

Przedstawiamy niesamowite świadectwa z rekolekcji „Młodzi na maxa”, które odbyły się podczas ferii.

Wiola: Poruszaliśmy się w Chwale Boga

UWAGA!!! Wylewa się ŁASKA!

Było nam dane uczestniczyć w przemianie serc dzięki poznaniu Jezusa Przyjaciela. Wiele rozmów, nieprzespanych nocy i zatroskania x.Grzegorza o każdą duszę, przekonało wielu młodych, że Jezus żyje. Animatorzy z naszej diecezji, ale również dwie osoby z diecezji płockiej, byli tymi, którzy przeprowadzali swoich podopiecznych przez najtrudniejsze decyzje i rozwiewali wszelkie wątpliwości. Panował Pokój, a my poruszaliśmy się w Chwale Boga. Miłość, Radość , Pokój oraz Jedność w ekipie to owoce wspólnego pragnienia dobra dla każdego młodego, którego Bóg zaprosił. My, posługujący, byliśmy przede wszystkim uczestnikami tych rekolekcji i nam też Bóg dał doświadczyć swej Miłości i stawania w prawdzie o sobie dla większego wzrostu duchowego. Ja szczególnie dziękuję Bogu, że zatroszczył się o ilość animatorów, bo 2 tygodnie przed rozpoczęciem na 80 osób było 5 animatorów. Jednak warto ufać i wierzyć w obietnicę, że gdy Bóg do czegoś powołuje, to daje też i ludzi, siły i narzędzia, czyli troszczy się o swoje dzieło. Kolejnym Błogosławieństwem było 11 kapłanów, którzy służyli młodym w sakramencie Miłości. To cudowny dar rozmnożenia, bo wiedziałam o 5, którzy odpowiedzieli „tak”.

Wdzięczna również jestem wszystkim posługującym modlitwą wstawienniczą z grup Odnowy w Duchu Świętym za ich czas i poświęcenie. Cały dzień został uwieńczony Ucztą Miłości wraz z ks. biskupem, za co z serca dziękujemy.

Marysia: Kajdany traciły moc

„Im cięższa walka tym wspanialsze zwycięstwo” – Słowa Nicka Vujicica doskonale oddają to, co wydarzyło się przez cztery dni na ostatnim turnusie Młodych na maxa. Kajdany kłamstwa traciły moc, łaski wylewały się w każdej sekundzie. Wyjątkowy czas i wyjątkowi ludzie. Kapłan, który był obecny dzień i noc. Młodzież z sercami pełnymi pragnień, które się spełniały. Serce rosło każdemu, kto spojrzał na twarze młodych, które z każdym dniem piękniały pięknem Jezusa Chrystusa.

Julia: Pokochałam modlitwę

IV turnus MnM okazał się dla mnie czasem niezwykłej radości serca! Dzięki wszystkim uczestnikom i animatorom poczułam, że to co robię, jest moim powołaniem. Pokochałam modlitwę i to jest jeden z wielu darów, jakie otrzymałam od Pana. Od czasu rekolekcji Msza Święta jest dla mnie prawdziwym spotkaniem z Bogiem, którego czuję nieustannie. W każdej chwili dziękuję mojemu Tatusiowi, że za pomocą innych ludzi mogłam być w Woźniakowie! Amen!

Magda: Łaska Miłosiernego Boga wylewała się obficie

Młodzi na maxa to rekolekcje, na których można nauczyć się autentycznej radości wiary, jedności z zachowaniem różnorodności i wyjątkowości, a także ogromnej pokory. Był to też czas, gdzie łaska Miłosiernego Boga wylewała się obficie. Do mnie szczególnie Pan przemówił w tym, że w posłudze dla innych osób i wspólnej modlitwie można doświadczyć o wiele bardziej Jego obecności niż w samotności. Dał mi ogromną dawkę radości i pokory, ale też pragnienie modlitwy za innych i przedkładania ich potrzeb nad swoje. Mało tego, zrozumiałam, że gdy zostawiam swoje egoistyczne „problemy”, a wczuwam się w sytuację drugiego człowieka, Pan w ten sposób rozwiązuje wszelkie moje więzy i kłopoty. Chwała Panu!

Damian: Stanowimy jedność

IV turnus był to czas wielkiej duchowej walki oraz ogromnej łaski, jaką Pan Bóg wylewał zarówno na uczestników, jak i animatorów. Oczywiście nie zabrakło również dobrej zabawy, szczególnie podczas twórczości, kiedy uczestnicy pokazali jak wiele noszą w sobie talentów. Pięknym momentem była sobotnia Eucharystia pod przewodnictwem księdza biskupa, któremu udało się wreszcie wygrać walkę z chorobą, z którą zmagał się podczas poprzednich turnusów. Wielkim działaniem Boga było też to, że pomimo tak dużej liczby osób (był to najliczniejszy turnus), czuć było, że stanowimy jedność. W końcu wszyscy mamy jednego Tatę.

Weronika

Choć z początku nie wybierałam się na 4 turnus, decyzja, żeby tam pojecjać okazała sie niesamowicie trafiona! Bóg działał tam po prostu nieustannie! Było Go „czuć” w każdym głoszeniu, świadectwie, modlitwie, geście… Jego obecność na Eucharystii była wrecz namacalna! Każdy moment, choć niekoniecznie łatwy, był bardzo owocny. Choć nastawiłam sie głównie.na posługę, nie zamykałam sie na Jego działanie we mnie. Ostatecznie to, czego Pan Bóg dokonał we wszystkich ludziach, robiło na mnie wielkie wrażenie, ale to, czego dokanał we mnie zwaliło mnie z nóg! Bo ostatniego dnia Bóg przeszedł samego siebie i na Eucharystii dał mi osobiście i bardzo silnie doświadczyć swojej żywej obecności, ogromu swej miłości i niewypowiedzianej wrecz troski! Było to tak mocne przeżycie, że przez pół Mszy płakałam ze szczęścia! Jezus nauczył mnie ufać i nie martwić się na zapas! I utwierdził mnie w tym, że to On sam mnie powołał. Te 4 dni były jednymi z najlepszych w moim życiu!