Trzeci dzień łowickiej przygody pod Krakowem!

Trzeci dzień łowickiej przygody pod Krakowem!

Nieustannie gorąca atmosfera w Miasteczku to nie efekt wczorajszego powrotu i pogody lecz działania ducha ŚDM i odwiedzin naszych biskupów – Biskupa Andrzeja F. Dziuby i Biskupa Wojciecha Osiala.

Od samego rana po śledziejowickim niebie latały helikoptery transmisyjne TVP, by dokładnie przyjrzeć się, co się tu dzieje. A dzieje się naprawdę dużo! Od godz. 9.00 Biskup Wojciech podczas porannej katechezy cierpliwie i wyczerpująco odpowiadał na wyszukane, intrygujące i niekiedy ciężkie na temat wiary, kościoła, własnych wątpliwości Młodych. Po katechezie nadszedł czas na spotkanie z Jezusem Eucharystycznym. Biskup Wojciech w swoim kazaniu wyjaśniał Młodym, że wszyscy jesteśmy grzeszni, ale dla Boga najważniejsza jest chęć naszej przemiany i o to powinniśmy walczyć.

Po duchowym posiłku nadszedł czas na posiłek dla brzuszków naszych pielgrzymów. Dzięki naszym sponsorom – firmie Urbanek z Łowicza możemy wzbogacić swój posiłek o witaminy, a także zjeść deser w postaci pysznego zielonego jabłka i przez cały dzień uzupełnić zapas płynów świeżym sokiem jabłkowym dzięki Państwu Andrzejowi i Annie Czerwińskim – firmie Applex z Nowego Miasta nad Pilicą.

Miasteczko łowickie podzielone na 10 – osobowe grupy dziś ruszyło na podbój Krakowa! I nie tylko… Możliwości było wiele – ponad 40 miejsc, w których odbywały się koncerty, punkty sportowe, nie wspominając o niezliczonej ilości miejsc, w których spontanicznie organizowały się międzynarodowe grupy – prawdziwy festiwal Młodych! Część naszej diecezji wyruszyła na pobliskie boisko, by rozegrać „międzysektorowy” mecz, po którym przeszli w okolice Camupsu Misericordiae na Rondo Światowych Dni Młodzieży, by tam uczestniczyć w koncercie z okazji poświęcenia i przekazania figury Matki Boskiej z Loretto. W tzw. międzyczasie ogromnym przeżyciem i wydarzeniem było oczekiwanie i spotkanie Papieża Franciszka na ulicach Krakowa i oczywiście w oknie kamienicy na Franciszkańskiej 3. Młodzi z upragnieniem czekali na swojego Pasterza, na Jego słowo i prośby do nas. Mamy nadzieję, że nie zawiedliśmy Papieża – robiliśmy raban przez 3 lata i będziemy go robić przez każdą noc ŚDM!

„Pierwszy raz jestem na ŚDM i szczerze, wyobrażałam to sobie inaczej. Jestem zdziwiona, zszokowana i zachwycona – to coś niesamowitego! Tylu młodych ludzi tak spontanicznych, otwartych, radosnych, chętnych do rozmowy, modlitwy… Wracając pociągiem uczyliśmy się włoskich piosenek, a my uczyliśmy Włochów naszych polskich przysłów – oczywiście tłumacząc im ich sens. Choć zdarzały się bariery językowe w atmosferze ŚDM nie miało to znaczenia” – mówi Julka – uczestniczka krakowskich wydarzeń.

Do Miasteczka grupy wracały o różnych porach, ale większość wróciła po północy. Choć zmęczeni to z pewnością szczęśliwi i pełni entuzjazmu. „Musimy tam wrócić – jutro koniecznie. Ja mogę tam nawet nocować , wśród wszystkich narodów, w tej niesamowitej atmosferze, mogę spać nawet na chodniku, byleby z nimi” – mówi Ania z rejonu żyrardowskiego.

Czy trzeba coś dodać…? Choćbyśmy bardzo się starali tego nie da się opisać, to trzeba przeżyć.